.
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Welcome, Guest. Please login or register.

Autor Wątek: Taka jest moja prawda  (Przeczytany 3376 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Taka jest moja prawda
« dnia: 27 Luty, 2016, 13:54 »
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #1 dnia: 27 Luty, 2016, 15:29 »
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #2 dnia: 28 Luty, 2016, 12:06 »
Cytuj
Ksiądz Dolindo Ruotolo: jak zwyciężać w walce duchowej?

W jaki sposób troszczyć się o swoją duszę? Jak walczyć, znosić cierpienia i zachowywać nadzieję? „Wyceluj broń w zło i ofiaruj swoje cierpienia, ból przeżywanych przez ciebie nieszczęść. To skarb, który posiadasz, by ofiarować go Bogu. Czyniąc w ten sposób akt pokory i wiary przyciągasz Jego przebaczenie” - tłumaczył ks. Dolindo Ruotolo. Jak podkreślał, trzeba nam cierpliwości i ciągłego uciekania się do Boga. Tak, jak czynili to apostołowie.

„Zło świata, nasze grzechy i błędy przysparzają nam, szukającym Boga, wielu cierpień. Cierpienie to jest podwójne: na początku duchowego życia odczuwamy bolesny cios ze względu na zamieszanie panujące w świecie. Więcej cierpimy z powodu tego zamieszania i niesprawiedliwości niż ze względu na naszą miłość ku Bogu, którego obraziliśmy. (...) Kiedy nasza miłość ku Bogu wzrasta, wówczas czujemy większy ból z tego względu, że Boga obraziliśmy i odczuwamy potrzebę naprawy. Ból jest głębszy, a nasza gorliwość jest spokojniejsza, bardziej miłosierna i przebaczająca, ponieważ dotyczy grzesznika stojącego w świetle Bożej dobroci” - tłumaczył ks. Dolindo. Największym bólem, jaki nas czasem spotyka, jest poczucie bezradności. Ale nie jest ono prawdziwe: Bóg dał nam narzędzia do walki, z których możemy korzystać dzięki Chrystusowi.

„Musimy mieć wielką wiarę w Bożą Opatrzność: On wie jak wyprowadzać z tego zła dobro. Boga nie pokonało żadne spośród Jego stworzeń, jest on raczej nieskończenie wielkim Królem, który dopuszcza tak wiele zła właśnie dlatego, że jest nieskończenie wielki i dobry. (...) Patrząc na zamieszanie panujące na świecie odwróć wzrok w stronę Boga, który jest nieskończonym Dobrem i Opatrznością. Miej wiarę, że on zdominuje ten nieporządek. Zwróć się do Niego bez żadnego zamartwiania się, by to On się tym zająłâ€ - zachęcał włoski duchowny.

„Nie martw się o to, co możesz zrobić i co napisać. Zamiast tego módl się cicho i z pokorą. Modlitwa nadaje bitwie plan, dostarcza ci nowych posiłków - prosto z nieba. Kiedy się modlisz, spływają na ciebie łaski, a aniołowie kontynuują swój marsz. Modlitwa jest jak ostrzał z wysokości, przeprowadzany nim nastąpi atak na zło. Modlitwa wspina się na wysokość nieba, stamtąd zsyłając bomby niszczące plany Szatana” - podkreślał ks. Ruotolo. To modlitwa oczyszcza przedpole w bitwach, które toczymy. Jest ona niezbędna, niczego nie należy stawiać ponad nią. Przeciwnie, to jej powinny być podporządkowane inne narzędzia naszej walki.

„Jeśli na twoich ustach zagości jałowe słowo, to ofiaruje je Bogu, niech rozkwitnie dzięki Niemu. Jeśli mówisz pełen radości, chwal Boga, który cię nią napełnił. Jeśli czujesz się nieszczęśliwy i poniżony, to wtedy Bóg jest najbardziej obecny. Działaj z prostotą i nigdy nie bądź zdenerwowany. Jeśli musisz być cicho, walcz wówczas innymi broniami. Nigdy się nie zniechęcaj, bo jeśli będziesz zniechęcony, zaczniesz szukać samego siebie. Jeśli chcesz odnieść sukces, ukochaj to, że nie możesz go odnosić wtedy, gdy tego chcesz, spokojnie czekając na czas wyznaczony przez Boga” - zachęcał neapolitański duchowny.

„Potrzebujesz cierpliwości, wytrwałości i spokoju. Bądź jak mrówka: jeśli ktoś zniszczy jej dzieło, wybudowane przez nią mrowisko, to jak się wówczas zachowuje? Odbudowuje je z tym samym spokojem co poprzednio. Bądź jak pająk: co dzieje się, jeśli ktoś niszczy jego pajęczynę? Pająk odnawia ją pod osłoną nocy i kryje się w kącie. A jeśli ktoś dalej będzie ją niszczył, wtedy pająk udaje się w inne miejsce, w którym skutecznie tworzy swoją pułapkę na muchy” - tłumaczył w trakcie rozważań zatytułowanych „Le Battaglie del Signore: come si vincono”.

„Szukasz czyjejś duszy? Schwyć ją w sieć. Nie taką z nici, tę utkaną otwieraniem się na drugiego, cierpieniem, własnymi modlitwami i westchnieniami. Jeśli jakieś pułapki bądź zło ją zniszczą, odbuduj ją - tak wiele razy, jak to będzie konieczne, zawsze z tym samym spokojem”. To „wieczny apostolat” człowieka, dzięki któremu ludzie rodzą się na nowo, dla życia wiecznego.

„Bądź zawsze spokojny, spoczywaj w Bogu, w Nim żyj, nie przykładaj tak wielkiej wagi do ludzi i ludzkich dróg. Tylko Ty Boże! Borykasz się z trudnością? Tylko Ty możesz tego dokonać, Boże! Napotykasz na przeszkody? Obyś Ty sam Boże triumfował!” - pouczał ks. Dolindo. „To cierpliwość jest drogą doskonałą, dzięki niej zwyciężysz. Apostołowie zwyciężyli dzięki ich męczeństwu, Jezus zwyciężył na Krzyżu! Czekaj i ufaj, Jezus zwyciężył cały świat” - zachęcał.

„Nie kochaj rzeczy wielkich, wielkich przedstawień czy ruchów, raczej kochaj rzeczy skromne. Kto ubiera się w barwy królewskie, nie zyskuje niczego; ale ten, kto idzie w drogę boso - tak, jak apostoł Piotr - może zniszczyć dumę Imperium Rzymskiego. Nie martw się za wiele o samego siebie, nie bądź też pesymistyczny. (...) Pesymizm głęboko rani duszę i sprawia, że traci ona wiarę. Nasze nieszczęścia są jak kurz przyciągający śmieci. Jeśli marnujesz czas myśląc o nich, to nigdy niczego nie zrobisz. Miej wiarę, miej wiarę i ofiaruj swoje cierpienia Jezusowi, by z nich mógł ci uczynić pokarm” - czytamy.

Ks. Dolindo Ruotolo (1882 - 1970) ­ włoski duchowny, tercjarz franciszkański, wielki czciciel Najświętszej Maryi Panny. Jest autorem 33 tomów komentarzy biblijnych i dzieł teologicznych. Zmarł w opinii świętości.
źródło: PCh24.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #3 dnia: 01 Marzec, 2016, 18:01 »
Cytuj
O Tolkienie na KUL


internet

Nie wszyscy wiedzą, że John Ronald Reuel Tolkien był głęboko wierzącym katolikiem. Swoje największe dzieło sam określił jako religijne i katolickie. Teologii, światopoglądowi i świecie wartości w twórczości J. R. R. Tolkiena, przyjrzą się filolodzy angielscy i polscy, teologowie i filozofowie.
O Tolkienie na KUL
 
internet Wśród brytyjskich katolików trwają starania o podjęcie procesu informacyjnego J.R.R. Tolkiena w diecezji Plymouth

Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim trwa konferencja poświęcona profesorowi Tolkienowi. - Wielu ludzi po przeczytaniu książek J. R. R. Tolkiena albo po obejrzeniu ich ekranizacji, dostrzega elementy chrześcijańskie, choć namacalnie one się nie pojawiają - mówi bernardyn o. Anicet Piotr Gruszczyński, główny pomysłodawca konferencji. - Jeden z angielskich czytelników napisał nawet kiedyś list do autora, w którym wyraził się, że w śródziemiu wiara wydaje się być wszędzie bez widzialnego źródła, jak "światło niewidzialnej lampy" - opowiada o. Gruszczyński.

Uczestnicy konferencji postarają się spojrzeć na twórczość J.R.R. Tolkiena z perspektywy filozofii i teologii. Tolkien był głęboko wierzącym katolikiem. Od jakiegoś czasu słychać o propozycjach wyniesienia go na ołtarze.

- Swoją twórczość pojmował jako wynikającą z bycia stworzonym "na obraz i podobieństwo Boga" - zaznacza o. Anicet. - Skoro Bóg jest Stwórcą, jego dzieci mają prawo i obowiązek tworzyć. W swoich esejach opisał to jako "wtórtworzenie"; śródziemie jest właśnie takim wtórnym światem, z własną historią, geografią, językami i porządkiem bytów.

Bernardyn podkreśla, że to szczególna "gratka" dla naukowców. - Każdy z nich może badać ów świat w ramach swojej dyscypliny, a przy okazji odkryć, że Tolkien, opowiadając wymyślone historie, opowiada tak naprawdę o naszym świecie i o nas samych. Opowiada o grzechu i wybawieniu, o zaufaniu, o podstawowych ludzkich wyborach oraz o radości, która czeka nas na drugim brzegu życia. Twórczość profesora z Oksfordu pozwala nam to wszystko dojrzeć w taki sposób, którego nie da się osiągnąć inaczej.

Wśród podejmowanych przez naukowców z różnych ośrodków akademickich tematów pojawią się m.in.: "Problem odbioru literatury fantastycznej w środowisku chrześcijańskim"; "Trylogia Tolkiena jako epopeja chrześcijańska"; "Tolkien, a sprawa ukraińska - od sowieckich tolkienistów, po hobbitów na Majdanie i oko Saurona w Moskwie".

- Serdecznie zapraszamy wszystkich, i choć analizy będą prowadzone dość precyzyjnym językiem, to myślę, że każdy, kto zna Tolkiena choćby tylko z filmu, będzie się tu dobrze czuł - zachęca o. Anicet.

Konferencja odbywa się w sali 1031 w Kolegium Jana Pawła II. W środę o godz. 8 rano w kościele akademickim odprawiona zostanie Msza św. w intencji wyniesienia prof. Tolkiena na ołtarze.
źródło: gosc.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #4 dnia: 02 Marzec, 2016, 21:31 »
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #5 dnia: 04 Marzec, 2016, 17:13 »
Cytuj
Chrystus mówi: wyluzuj!

Podczas kolejnej Czwartkowej Katechezy Wrocławskiej s. Małgorzata Chmielewska opowiadała, dlaczego harowanie od rana do nocy, by utrzymać rodzinę, to nagroda, i że w niebie nie będzie już PiS-owców, PO-wców i PSL-owców.



Józef Wolny /Foto Gość Siostra Małgorzata osoby wykluczone próbuje przywrócić do społeczności poprzez stworzenie dla nich miejsc pracy

Na początku prelegentka tłumaczyła, że celem życia każdego chrześcijanina jest Jezus i niebo, natomiast jej wspólnota próbuje zrealizować ten cel poprzez życie z ubogimi wokół Chrystusa w Eucharystii. Często zadaje ona pytanie otaczającym ją osobom: "Dlaczego Chrystus przyszedł na świat?".

- Wszystko jedno, czy odpowiadają księża, biskupi czy dzieci pierwszokomunijne: "Przyszedł po to, aby nas zbawić". Ale co to znaczy? Nikt z nas nie zastanawia się głęboko, co to znaczy "zbawić". Używamy terminów, które stały się sloganami, a których znaczenia nie do końca rozumiemy - skwitowała siostra zakonna. Przytoczyła w tym kontekście słowa św. Pawła: "Chrystus przyszedł na świat, żeby pojednać świat ze sobą i nam zlecił posługę jednania".

Jej wspólnota chce być odbiciem ludu Bożego, która gromadzi wszystkie powołania. - To, co niszczy naszą miłość, to jest oderwanie i brak jedności. W centrum życia naszej wspólnoty jest Jezus w Eucharystii, ale i człowiek ubogi. Każdy z nas został stworzony do miłości. Szukamy jej w najrozmaitszy sposób, czasami okropnie błądząc w rozmaitych ideologiach, narkotykach, seksie - mówiła s. Chmielewska.

Uważa, że jesteśmy przyzwyczajeni do obrazu Pana Jezusa Miłosiernego i nie zastanawiamy się nad sensem słowa "miłosierdzie". A to oznacza, że każdy z nas jest zanurzony i otulony miłością samego Boga w sercu. - Ludzie pytają mnie: "Dlaczego mam okazywać miłosierdzie człowiekowi pijanemu, samotnej matce, której kompletnie nie znam, muzułmaninowi, jakiemuś smarkaczowi, rumuńskiej Cygance, która żebrze pod kościołem?". Pan Jezus odpowiada: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" - wyjaśniała zakonnica.

Zaznacza przy tym, że mamy jeszcze ogromny problem z uznaniem za brata innych od nas, np. pochodzących z innej kultury itp. A co z miłością nieprzyjaciół? Czyli tych, którzy nie są naszymi przyjaciółmi, ale niekoniecznie są wrogami? Mówią innym językiem, mają inne poglądy polityczne, mieszkają w innym miejscu, mają inny kolor skóry, są bezdomni... - Tę miłość do nieprzyjaciół traktujmy jako sprawdzian tego, czy jesteśmy uczniami Pana Jezusa. Bo fajnie się tworzy wspólnotę z kimś, kto gra dobrze na gitarze, inny śpiewa ładnie "Alleluja", a duszpasterz jest po prostu odlotowy - tłumaczyła prelegentka.

- Dużo trudniej porozmawiać ze starszą, schorowaną i zgryźliwą sąsiadką, która w kółko mówi o tym samym, a której pies budzi mnie o 6.00 rano. W rzeczywistości Chrystus zna nas doskonale i mówi: "Wyluzuj! Ten drugi jest taki sam jak ty. Może inaczej wygląda, może mówi innym językiem, ale przestań się go bać. Ma takie same troski jak ty. Może nie umie pisać i czytać, może nie ma nóg, ale tak samo pragnie być kochany" - przypomniała s. Chmielewska.

Jej zdaniem , gdyby nie Chrystus, nigdy nie doszłoby do spotkania w ramach Czwartkowych Katechez Wrocławskich.

- Mamy różne zawody, zainteresowania, pochodzimy z różnych rodzin i środowisk. A Jezus ma takie poczucie humoru, że łączy swoją osobą ludzi bardzo różnych. W niebie zaś nie będzie już PiS-owca PO- owca i PSL-owca - wyjaśniała prelegentka.

Przebywanie z ludźmi ubogimi uczy ją, że to, co ma, nie jest jej własnością, ani zasługą. Dlatego warto potraktować swoje życie jak wędrówkę. Darmo dostaliśmy, darmo dawajmy: czas, uśmiech itd.

- Bardzo wielu młodych ludzi mówi z pretensją: Czemu ja mam się dzielić, kiedy na to tak ciężko pracowałem? Nie musisz. Jesteś wolny. Ale pamiętaj, że sam na wszystko nie zarobiłeś. To, że urodziłeś się z dwiema rękami i nogami, pewną inteligencją, pod koniec XX wieku, czyli w czasach, w których nie lecą nam w Polsce bomby na głowę, nie jest efektem twojej pracy - tłumaczyła s. Małgorzata.

Każdy z nas jest otulony płaszczem miłosierdzia. Co chwilę dostajemy zaś od Boga prezent.

- Nawet to, że mogę harować od świtu do nocy, żeby zarobić na własne dzieci, jest nagrodą! Miliony ludzi chciałyby mieć pracę i móc wyżywić potomstwo. Nie mogą, bo wojna, bo bieda, bo choroba. Musimy po prostu inaczej spojrzeć na nasze życie. Przestańmy się tak okropnie sobą przejmować - skwitowała przełożona wspólnoty „Chleb Życia”.
źródło: gosc.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #6 dnia: 06 Marzec, 2016, 23:19 »
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #7 dnia: 09 Marzec, 2016, 20:35 »

źródło: facebook, Nie Wstydzę Się Jezusa
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #8 dnia: 11 Marzec, 2016, 22:18 »
Wstańcie, chodźmy!



Cytuj
Krzyżowiec XX wieku - Plinio Corrêa de Oliveira - zapytany kiedyś o Polskę i jej rolę w cywilizacji chrześcijańskiej odpowiedział w charakterystycznym dla siebie stylu, używając barwnej metafory. Nazwał on Polskę krajem zachodzącego słońca.

Dlaczego? Wszak zachód słońca kojarzy się z końcem dnia, z nadejściem nocy, ze schyłkiem i wyciszeniem. A przecież to wydaje się tak dalekie od naszego narodowego charakteru, który był przez całe wieki historii i nadal jest tak temperamentny i niespokojny. Sami najlepiej wiemy, jak niewiele naszej słowiańskiej duszy trzeba, aby od euforii i triumfalizmu przejść w rzewne, smętne, nostalgiczne tony. Kiedy indziej znowu, gdy łzy cisną się do oczu i żal dławi gardła, w jednej chwili pod wpływem impulsu potrafimy wybuchnąć żywiołową radością. Jakże dalekie to od północnego chłodu ludów Skandynawii, brytyjskiej flegmy, francuskiej dyplomacji, włoskiego dolce vita i nieznośnego niemieckiego porządku über alles…

Co tu dużo mówić, jesteśmy narodem niestałym i nieprzewidywalnym. W tym sensie, nie do końca ucywilizowanym. Ale z tej naszej słabości miłosierny Bóg - Pan historii - wyprowadzał nieraz dobro i czynił z Polski często narzędzie swoich planów.

Kiedy słońce zachodzi, wzbudza w nas największy zachwyt - wyjaśnia Plinio Corrêa de Oliveira. To prawda - właśnie wtedy olśniewa nas feerią barw i pociąga ku tajemnicy nieskończoności. Tak też jest z Polską. Kiedy inni nie widzą już nadziei, bo ludzka logika wskazuje na nieuchronny koniec dnia, a wraz z nim nadejście nocy, tylko Polacy są skłonni do heroizmu na przekór wszystkiemu. świadczą o tym nasze zrywy. Często, niestety, na przekór chłodnej kalkulacji i zdrowemu rozsądkowi. Ale czasem też na przekór ogarniającej innych beznadziei i pokusie zwątpienia.

Czyż moment taki właśnie nie nadszedł? Kiedy słońce zachodzi nad naszą smutną cywilizacją, a dekadencja narodów niegdyś chrześcijańskich osiąga swoje apogeum?

Owszem, musimy być świadomi, że jako naród sami również padamy ofiarą tego zmierzchu Zachodu. Nasze rodziny są w coraz większej rozsypce, upadek moralności sięga niewyobrażalnego dotąd dna, a siły osobowego zła, mocno już zakorzenione, coraz bezczelniej podnoszą łeb. Dookoła trup dusz ścieli się gęsto. A mimo to sąsiednie narody oczyma licznych swych przedstawicieli patrzą na nas z nadzieją na ratunek czy choćby impuls do walki wbrew totalnej bezsilności.

Wiele wskazuje na to, że jako naród otrzymujemy właśnie od Bożej Opatrzności - być może po raz ostatni - nasze kolejne pięć minut w historii. Czy, jak owi niewdzięcznicy zaproszeni na ucztę z przypowieści ewangelicznej, odpowiemy wykrętnie: Panie, miej nas za wymówionych i wrócimy do naszych drobnych spraw, małości i lęków?

Czy też raczej wraz z cierpiącym Chrystusem i resztkami Jego uczniów w spustoszonym herezją modernizmu Kościele, po żarliwej modlitwie w Ogrójcu, powiemy do wszystkich śpiących i letnich: Wstańcie, chodźmy! (Mt 26, 46). I pociągniemy ich do decydującej walki o dusze nie tylko naszego narodu, ale i całego świata?
 
Sławomir Skiba
źródło: PCh24.pl
Myślę, że to już ten czas. 
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #9 dnia: 12 Marzec, 2016, 22:07 »
Cytuj
W wieku 103 lat zmarł ostatni żyjący Cristero. Bronił wiary katolickiej przed masońskimi władzami



Gdy lewicowo-liberalny wolnomularz, prezydent Meksyku Plutarco Elías Calles w latach 20. XX wieku zaostrzył obowiązujące w kraju antykatolickie prawo, 13-letni Juan Daniel Macias nie stał z boku i nie przyglądał się temu biernie. Wziął udział w powstaniu broniącym wiary katolickiej i praw katolików, zarówno świeckich jak i duchownych. Ostatni żyjący Cristero zmarł w miasteczku San Julian, pierwszym gdzie wybuchło antymasońskie powstanie.

Juan Daniel Macias za swoją odwagę i aktywną obronę wiary otrzymał od Pana Boga długie życie i liczne potomstwo. W jego potrzebie uczestniczyły dzieci, wnuki, prawnuki, praprawnuki i prapraprawnuki - informuje Radio Watykańskie.

Ostatni żyjący Cristero został pochowany na cmentarzu obok siedziby organizacji „Narodowa Gwardia Cristeros”. Jej celem jest chronienie pamięci o powstańcach, którzy w latach 1926-1929 walczyli z antykatolickim masońskim rządem Meksyku.

Gdy w Meksyku wybuchł zbrojny zryw w obronie katolicyzmu Juan Daniel Macias miał zaledwie 13 lat. Mimo tego brał udział w walkach i został Cristero, czyli bojownikiem Chrystusa Króla. Wezwaniem powstańców był okrzyk: „Niech żyje Chrystus Król, niech żyje Niepokalana Matka Boska z Guadalupe!”.

Ostatni żyjący Cristero walczył w swoim rodzinnym stanie Jalisco, a także w górzystych rejonach Guanajuato. Brał również udział w walkach podczas drugiego powstania w obronie Kościoła, które miało miejsce w latach 1935-37 - podaje Radio Watykańskie.

W powstaniu Cristeros zginęły dziesiątki tysięcy wiernych Kościołowi mieszkańców Meksyku. Zryw był spowodowany agresywnie antykatolicką polityką rządu zdominowanego przez wywodzących się z masonerii orędowników postępu i modernizacji za wszelką cenę. Trwającą przez lata napiętą sytuację meksykański Kościół i wierni próbowali załagodzić drogą pokojową. Z powodu złej woli rządzącej masonerii okazało się to jednak niemożliwe.

źródło: PCh24.pl

Ten sam scenariusz dzieje się w Europie. Zaczynam mieć inne spojrzenie na kwestię uchodźców.
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #10 dnia: 13 Marzec, 2016, 22:40 »
Cytuj

Gorzkie Żale, tak bliskie polskiej duszy


Nabożeństwo Gorzkich Żali bliskie jest polskiej duszy, która zawsze była bardzo wrażliwa i głęboko przeżywała cierpienia Chrystusa, jak i wszelkie inne cierpienia ludzkie. W ten oto sposób to rozważanie i uczczenie Męki Pańskiej mocno zakorzeniło się w polskiej religijności - mówi w rozmowie z pch24.pl ks. Piotr Rutkowski, duszpasterz parafii pw. świętego Krzyża w Warszawie.

 
To z bazyliki św. Krzyża w Warszawie, ponad trzysta lat temu, po raz pierwszy popłynęły słowa „Gorzkie Żale przybywajcie…”. Jak powstało to piękne nabożeństwo?


Trzeba tu zaznaczyć, że jednym z charakterystycznych rysów polskiej pobożności, obok rysu maryjnego, jest oczywiście rys pasyjny. Jego przejawami są liczne pieśni, modlitwy ku czci Męki Pańskiej, także wizerunki, figury cierpiącego Zbawiciela i Jego Bolesnej Matki. To także Kalwarie. Te najbardziej znane, to Kalwaria Zebrzydowska, Pacławska, Wejherowska, Wielecka. I właśnie pośród wyrazów tej polskiej pobożności pasyjnej szczególne miejsce zajmuje nabożeństwo Gorzkich Żali. Jego powstanie wiąże się z Bractwem św. Rocha, istniejącym od 1688 roku przy parafii św. Krzyża w Warszawie. Bractwo to pomagało w kształtowaniu pobożności wśród parafian, a jego szczególnym zadaniem było wspieranie ubogich i chorych. Jego opiekunem był ks. Wawrzyniec Stanisław Benik i to on na polecenie ówczesnego wizytatora, czyli przełożonego polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy (obecni w parafii od 1653 roku), opracował dla członków tegoż Bractwa  nabożeństwo o Męce Pańskiej. Ono wówczas miało tytuł, dziś dość oryginalnie brzmiący: „Snopek mirry z ogrodu Getsemani, albo żałosne gorzkiej męki Syna Bożego rozpamiętywanie”. Obecnie nabożeństwo to powszechnie znane jest jako „Gorzkie Żale”.


Przez ponad te trzy wieki nabożeństwo ulegało zmianom?


Gorzkie Żale wzorowane są na jutrzni brewiarzowej i co istotne, odprawiane są wobec wystawionego Najświętszego Sakramentu. Składają się na nie charakterystyczne śpiewy. Dziś są one dzielone na trzy części, ale Gorzkie Żale dawniej śpiewano w całości. Na nabożeństwo składa się też kazanie pasyjne, które ma swój specyficzny kształt i jest integralną częścią nabożeństwa. W tych kazaniach odnosimy się do epizodów z Męki Chrystusa, odnosząc je do naszego życia i wyciągając wnioski oraz pouczenia dla nas. Nabożeństwo kończy błogosławieństwo eucharystyczne. Dawniej praktykowano także procesję eucharystyczną. Zgodnie z tradycją Gorzkie Żale odprawiane są we wszystkie niedziele Wielkiego Postu. W naszej Bazylice jest to czynione w sposób uroczysty o godz. 18.00, a nabożeństwo jest transmitowane na falach Radia Maryja.


To pomaga w rozpowszechnianiu tego nabożeństwa?


Z pewnością. Warto tu dodać, że nabożeństwo Gorzkich Żali przekroczyło granice Polski, bo wiemy, że pojawiły się jego przekłady na inne języki. Ponadto nasi księża misjonarze pracują wśród polonii, głównie w Stanach Zjednoczonych i Brazylii i tam w polskich parafiach Gorzkie Żale są odprawiane po dziś dzień.


Nabożeństwo dość szybko „opuściło” mury sanktuarium i stało się popularne w całej Polsce…


Rzeczywiście. Nabożeństwo, począwszy od 1707 roku, dość szybko się rozpowszechniało, a wszystko to dzięki temu, że księża Misjonarze prowadzili szeroką działalność misyjno - rekolekcyjną. Nie bez znaczenia był tu również fakt, że to nabożeństwo było bardzo bliskie polskiej duszy, która przecież zawsze była bardzo wrażliwa i głęboko przeżywała cierpienia Chrystusa, jak i wszelkie inne cierpienia ludzkie. W ten oto sposób to rozważanie i uczczenie Męki Pańskiej mocno zakorzeniło się w polskiej religijności.


To, że Gorzkie Żale śpiewano w języku polskim miało w tym kontekście duże znaczenie?


Sądzę, że tak. Gorzkie Żale są nabożeństwem rdzennie polskim, pięknie i przejmująco mówiącym o tajemnicy Męki Pańskiej. Mówimy, że Gorzkie Żale to wyśpiewana Męka Pańska. Cierpienia Chrystusa zawsze były bliskie doli ludzkiej i to trafiało do serca człowieka, poruszało. Jako ciekawostkę dodam, że Ambrogio Damiano Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI, który był w okresie międzywojennym nuncjuszem papieskim w Polsce, uczęszczał na Gorzkie Żale do kościoła św. Krzyża i jak podają przekazy, ze wzruszeniem wsłuchiwał się w nieznane mu dotąd, ale jakże charakterystyczne i przejmujące melodie.

Dziękuję za rozmowę

Marcin Austyn
źródło: PCh24.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #11 dnia: 17 Marzec, 2016, 13:17 »
Dziś św. Patryka - patrona Irlandii
Cytuj



 17 marca Kościół powszechny wspomina w liturgii św. Patryka, niewolnika piratów, pasterza owiec, mnicha i biskupa, apostoła i patrona Irlandii. Dzień św. Patryka jest w Irlandii i wszędzie, gdzie żyją Irlandczycy wielkim świętem religijnym i narodowym. Wierni w ten dzień przypinają sobie trójlistną koniczynę, symbol Trójcy świętej, o której św. Patryk miał mówić na początku każdej swojej misji. Koniczynka jest też wyrazem nadziei na zjednoczenie Irlandii.
Dziś św. Patryka - patrona Irlandii
 
św. Patryk urodził się w rzymskiej Brytanii ok. 385 r. wprawdzie w rodzinie chrześcijańskiej, ale odebrał świeckie wychowanie. Gdy miał 16 lat został uprowadzony przez irlandzkich piratów i przez sześć lat w niewoli pasł owce. W tym czasie nastąpił jego powrót do chrześcijaństwa. Na przypadkowym statku udało mu się uciec do Francji, gdzie kształcił się później w najsłynniejszych szkołach w Erinsi i w Auxerre.

Gdy w Irlandii zmarł wysłannik papieski św. Palladiusz, papież Celestyn I wyświęcił Patryka w 432 r. na biskupa. święty zastał tam tylko małe wspólnoty chrześcijan, otoczone i nękane przez pogańskie szczepy irlandzkie. Potrafił jednak zdobyć przychylność lokalnych władców, dla wybranych plemion ustanowił biskupów, którym dodał grono pomocników, żyjących wspólnie na sposób klasztorny. W ten sposób opaci klasztorów byli zarazem biskupami. Właśnie od św. Patryka wywodzi się rozpowszechniony później w całym świecie zwyczaj zwoływania na modlitwę za pomocą dzwonu. Według tradycji św. Patryk wręczył dzwon swojemu najbliższemu pomocnikowi, św. Kieranowi, który zwoływał na modlitwy mnichów i wiernych.

Prawdopodobnie w 444 r. Patryk zbudował swój kościół biskupi w Armagh (Ulster, Północna Irlandia) a miasto to stało się stolicą prymasów Irlandii. św. Patryk spędził w Irlandii 40 lat na intensywnym głoszeniu Ewangelii, modlitwie i ascezie. Do dziś miejscem kultu św. Patryka jest Croah Patrick, góra na której często spędzał on Wielki Post. Pod koniec życia św. Patryk z przerażeniem obserwował podbój Irlandii przez pogan, którzy wzięli do niewoli ogromne rzesze chrześcijan. Wydawało się, że efekt jego kilkudziesięcioletniej pracy ewangelizacyjnej zostanie zniszczony. Okazało się jednak, że chrześcijaństwo zapuściło wśród Irlandczyków bardzo głębokie korzenie i ocalało. Wielu mnichów irlandzkich było później misjonarzami kontynentu europejskiego.

Apostoł Irlandii pozostawił po sobie kilka dzieł, z których najbardziej znane są "Wyznania" oraz "List do chrześcijańskich poddanych tyrana Korotyna", który jest zachętą do wytrwania w wierze dla chrześcijan uwięzionych przez wojska pogańskiego władcy. Zmarł prawdopodobnie 17 marca 461 r. w Armagh.
źródło: gosc.pl
Oj poleje się dzisiaj nektaru zielonego  smileys-happy-
Niestety Irlandczycy wpisują się w poprawność polityczną i zapominają o swoich chrześcijańskich korzeniach.
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline Hornet

  • Przyjaciel
  • Ekspert
  • ******
  • Wiadomości: 501
  • Thanked: 13 times
  • Ilość Plusów: 152
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #12 dnia: 20 Marzec, 2016, 02:40 »
Dzieci uratowane w krakowskim Oknie Życia



Only : AppGuard
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #13 dnia: 21 Marzec, 2016, 20:33 »

Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1350
  • Thanked: 245 times
  • Ilość Plusów: 420
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Taka jest moja prawda
« Odpowiedź #14 dnia: 26 Marzec, 2016, 22:10 »
"Zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz, najdroższa Polsko". Niech te życzenia Prymasa Hlonda wybrzmią na nowo w roku Jubileuszu. Błogosławionych świąt!
Cytuj



Nie zginęłaś Polsko! Nie zginęłaś, bo nie umarł Bóg. Bóg nie umarł i w swym czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z Jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz, najdroższa Polsko - męczennico

— mówił Prymas Polski kard. August Hlond na antenie Radia Watykańskiego we wrześniu 1939 roku.

święta Zmartwychwstania Pańskiego to nie tylko moment indywidualnej zadumy nas sensem życia. To czas wyjątkowej narodowej refleksji. Przypomina, że nawet największe kłamstwo nie jest w stanie pokonać prawdy, że nienawiść nie jest silniejsza od miłości, a śmierć wcale nie jest końcem. Tajemnica Zmartwychwstania była naszemu narodowi zawsze bardzo bliska. Dawała nadzieję w najkrwawszych momentach dziejów. I choć wiele było dramatycznych chwil, mających zwiastować kres, odradzaliśmy się na nowo - jeszcze silniejsi.

Prymas Hlond, który prowadził polski Kościół w przez najtrudniejsze czasy II wojny światowej, odważnie mówił o sensie śmierci, prowadzącej do zmartwychwstania. Miał głęboką świadomość duchowego potencjału, zakorzenionego w polskich duszach. W swoich notatkach z lat wojennych zawarł program „Nowej Polski”. Miał on służyć odrodzeniu duchowemu, społecznemu, politycznemu, gospodarczemu i kulturalnemu.

    Trzeba przywrócić narodowi nowy kapitał religijny, bez obciążenia, bez hipotek, bez serwitutów na rzecz liberalizmu, trzeba wnieść w naród potężny ferment duchowy, któryby odbudował wartości duchowe i moralne, które znikły w ostatnich latach w niektórych sferach, wyrażając się fasonem i formą bez treści w duszy

— pisał, podkreślając że jednym z „najpilniejszych zadań katolicyzmu jest odlaicyzowanie państwa i oddanie go Chrystusowi Królowi”. Zaznaczał, że sumienie chrześcijańskie nie może być podzielone - bo „to prowadzi do zaniku charakterów, do anarchii moralnej i do katastrof”.

Rzucał też jasne światło na życie gospodarcze i społeczno-polityczne. Wzywał do uruchomienia przemysłu i przystosowania go do potrzeb Polski. Podkreślał, że wszystkie interesy państwa muszą być podporządkowane interesowi narodu, a żeby tak się stało, muszą spoczywać w rękach ludzi kompetentnych, czystych i pilnujących surowo, by bałagan, bezkarność, spekulacja i wyzysk nie podkopywały życia ekonomicznego narodu. Wzywał do tworzenia małych i średnich przedsiębiorstw oraz warsztatów rzemieślniczych, aby ograniczyć import. Przestrzegał przed pożyczaniem pieniędzy z zagranicy. Podkreślał znaczenie rolnictwa, nakazywał sprawiedliwość społeczną, by „wysokie ceny przemysłowe nie skazywały na nędzę wieśniaków, którym się nędznie płaci za produkty rolne”.

Potencjał powojennej Polski został zmiażdżony przez kolejny zbrodniczy system. Wydawało się, że z tej śmierci naród już nie powstanie. Prymas Hlond do końca swoich dni mówił jednak o zwycięstwie.

    Nie ma sytuacji, w której by chrześcijanin musiał przyznać, że wszystko stracone. Wiecznie rodzi się cud nowego życia. Ośrodek ciężkości świata przesuwa się stanowczo, mimo pozorów, ku sferze ducha. Ludy zmęczone gorączką doczesności pragną prawdy i ukojenia z góry. Pokolenia dźwigają się z poziomości. Idą ku zmartwychwstaniu. Na czele kroczy Polska, skupiona w swych tajemnicach bólu i pokuty. Idzie ku swej Wielkanocy, ku najświetniejszemu okresowi swych dziejów, który może zbiegnie się z Piotrowym nowym niebem i nową ziemią, gdzie mieszkać będzie sprawiedliwość

— mówił w orędziu wielkanocnym w 1948 roku.

Życzmy więc sobie, za Prymasem Hlondem, prawdziwego zmartwychwstania narodu. Niech zarysowany przez niego program „Nowej Polski” zostanie zrealizowany przez ludzi, dla których władza jest służbą i misją. Życzmy sobie Polski wolnej, silnej, niezależnej, mądrej, prawej i sprawiedliwej. Polski, kroczącej na czele narodów, idących ku zmartwychwstaniu.

Błogosławionych świąt Zmartwychwstania Pańskiego!
źródło: gosc.pl

autor: Marzena Nykiel
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24