.
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Welcome, Guest. Please login or register.
  • Tej cywilizacji już dziękujemy 3 2
Currently:  

Autor [EN] [PL] [ES] [PT] [IT] [DE] [FR] [NL] [TR] [SR] [AR] [RU] Wątek: Tej cywilizacji już dziękujemy  (Przeczytany 2835 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #75 dnia: 30 Październik, 2016, 08:47 »
Oswajanie ciemności



Cytuj
Jedna z uczestniczek maszerującego przez polskie miasta czarnego orszaku króla Heroda wytłumaczyła, że noszony przez herodianki kolor czarny ściśle związany jest z głównym celem, który uczestniczki orszaku zamierzają osiągnąć. A celem jest „oswajanie ciemności”. Co prawda sądząc po stopniu (niewiarygodnym) wulgarności w mowie i w piśmie (transparenty) ujawnianej przez rozmaite stowarzyszenia wojujących bezbożników, z ciemnością ich oswajać za bardzo nie trzeba. Raczej chodzi w tym przypadku o „oswajanie z ciemnościąâ€ tzw. milczącej większości/centrowego elektoratu, a zwłaszcza jego młodszych generacji.

Należy zauważyć, że „oswajanie” jest prowadzone na wielu płaszczyznach. Jedną z nich jest „oswajanie” publiczności z okultyzmem. Najporęczniejszym narzędziem w tym dziele jest tzw. kultura popularna. Ileż to sympatycznych wiedźm, czarownic i innych diabolin w hollywoodzkich produkcjach! Wystarczy natomiast przejść się w księgarniach między regałami książek „dla dzieci i młodzieży”, by przekonać się, że lwią część przestrzeni wystawowej zajmują kolejne mutacje - polsko - i obcojęzyczne - przygód Harrego Pottera, sympatycznego maga i dyplomowanego czarodzieja.
 
No i jest Halloween, czyli ogólnokrajowa wprawka do okultyzmu. To dopiero oswajanie z ciemnością, którego skali i trwania rozmaite czarne stowarzyszenia przyjaciół króla Heroda mogłyby tylko pozazdrościć. Ekspansja okultyzmu zawsze poprzedza kataklizm rewolucyjny. Zanim Francja pogrążyła się w krwawym chaosie rewolucji, paryskie elity z oświeceniowych salonów fascynowały się rozmaitymi tajnymi stowarzyszeniami (masoneria, różokrzyżowcy), które miały własne, wprost nawiązujące do okultyzmu ryty. Zaczyna się moda na spirytyzm, która z robi wielką karierę po obu stronach Atlantyku w dziewiętnastym wieku.
 
Jeszcze bardziej dramatycznym przykładem okultystycznego preludium do przewrotu jest los, który stał się udziałem Niemiec w dwudziestym wieku. Na początku tego stulecia, jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej, w „kraju filozofów” okultyzm zaczął robić zawrotną karierę. Zaczęły się mnożyć rozmaite ezoteryczne stowarzyszenia nawiązujące do teozofii Madame Blavatsky, czy podszytej okultyzmem antropozofii Rudolfa Steinera. Tematy okultystyczne przeniknęły również do wysokonakładowej prasy popularnej, w której okultyzm szedł niekiedy w parze z rasizmem (Ariowie jako jedna z „zaginionych ras”, do których należy przyszłość, itp.). Z tego typu ilustrowanych magazynów swój światopogląd kształtował na początku dwudziestego wieku m. in. niedoszły student wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, który w 1933 roku został kanclerzem Rzeszy Niemieckiej.

Upadek cesarskiej Rzeszy i nastanie w 1919 roku republikańskich Niemiec w niczym nie zakłócił ekspansji okultyzmu nad Renem i Sprewą. Wręcz odwrotnie. Na przykład w Berlinie w latach dwudziestych swoją złotą epokę nie tylko przeżywał przemysł kinematograficzny, ale również rynek prasy astrologicznej. Na krótko przed zwycięstwem narodowego socjalizmu przy wyborczych urnach, przy kioskach zaczęły zwyciężać magazyny „wyjaśniające przyszłość”. Oswajanie ciemności było w pełnym toku.

Istnieje obszerna literatura na temat okultystycznych korzeni niemieckiego narodowego socjalizmu i fascynacji okultyzmem zdradzanej przez elitę NSDAP. Z pewnością prym pod tym względem wiódł dowódca SS Heinrich Himmler. Któraż ze współczesnych diabolin zdaje sobie sprawę z tego, że ten organizator i nadzorca ludobójczej machiny państwa niemieckiego w okresie drugiej wojny światowej, należał do awangardy tych, którzy występowali na rzecz rehabilitacji kobiet, które w poprzednich wiekach zginęły na szafocie lub zostały utopione jako czarownice? Himmler uważał procesy o czary za dowód wspólnego wysiłku „Rzymu [katolicyzmu] i Judy [Żydów]” w celu „zniszczenia prawdziwego ducha germańskiego”, którego depozytariuszkami były „czarownice” (z cudzysłowem albo bez).

Niektórzy biografowie Reichsführera wskazują, że to jego szczególne zainteresowanie tym tematem brało się z tego, że w siedemnastym wieku jedna z jego antenatek zginęła jako „czarownica”. W każdym razie w aparacie podległym Himmlerowi, jeszcze przed wybuchem wojny trwały intensywne kwerendy, której plonem było stworzenie liczącej kilka tysięcy kart kartoteki, z których każda dokumentowała osobny przypadek „prześladowania przez Rzym i Judę” przedstawicielek „starogermańskiego ducha”. Dzisiaj jest ona w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, a w czasach III Rzeszy Niemieckiej miała służyć jako podstawa do opracowania pokazującego, z jakimi przeciwnościami  borykać się musiała przez stulecia „cywilizacja aryjska” w Niemczech. Oswajanie z ciemnością miało zyskać „naukowąâ€ podbudowę.

Dzisiaj w Niemczech więcej ludzi w istnienie UFO niż w życie pozagrobowe. Dzisiaj nad Renem jest więcej zarejestrowanych wróżów i wróżek niż kapłanów katolickich, a klientela tych pierwszych jest znacznie liczniejsza aniżeli liczba wiernych regularnie biorących udział w niedzielnych Mszach świętych. Dzisiaj u naszych zachodnich sąsiadów kościoły są zamykane, a otwierane są specjalne pasma w telewizjach komercyjnych dla wróżów.

Złudnym jednak byłoby pocieszanie się, że to nie u nas, tylko w Niemczech. Ujawnienie się z cała agresywnością i wulgarnością orszaków króla Heroda, oswajających ciemność nad Wisłą, pokazuje i przypomina, że nic nie jest dane raz na zawsze.

Grzegorz Kucharczyk
źr. PCh24.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #76 dnia: 16 Listopad, 2016, 19:45 »
Postępowa Szwecja w oparach absurdu. „Zespół Morfeusza” zwalnia od odpowiedzialności za gwałt

Cytuj
Nowinki z drugiej strony Bałtyku nie raz porażały polskie społeczeństwo, dość mocno jeszcze zakorzenione w normalnej, zdrowej obyczajowości. Tym razem szok może okazać się jeszcze silniejszy, bowiem szwedzkie sądy coraz częściej przychylają się do zaskakującej linii obrony. Gwałciciele przekonują, że przestępstwo popełnili… we śnie. Skoro zaś byli nieświadomi, to są niewinni.

Chodzi o „zespół Morfeusza”, czyli tzw. seksomnię. Przejawia się ona niepożądanym zachowaniem w trakcie snu. Osoba dotknięta przypadłością wykazuje wtedy aktywność seksualną w sposób nieświadomy.

Skoro „zespół Morfeusza” jest zaburzeniem, to w czym problem? W popularności! Seksomnia staje się coraz częstszą linią obrony gwałcicieli w Szwecji - przekonuje korespondentka „Rzeczpospolitej” z tego skandynawskiego kraju.

Sprawa nie jest jasna i łatwa do zweryfikowania, gdyż bardzo ciężko udowodnić, że osoba powołująca się na zaburzenie tak naprawdę nie cierpi na nie. W bardzo wielu wypadkach sąd przychyla się do racji oskarżonych, stosując zasadę, że wątpliwości rozstrzyga się na ich korzyść.

Relacje zgwałconych kobiet mówią jednak o zupełnie rozbudzonych sprawcach przestępstw. Mimo tego sądom zdarza się stwierdzić, że gwałciciel dokonał czynu bez kontroli nad samym sobą.

Taka praktyka nie podoba się wielu ekspertom. Amerykański badacz snu Carlos Schenck zauważa, że żaden uniewinniony w sprawach opisywanych przez radio Eko nie został zdiagnozowany jako lunatyk, a w grę wchodzi raczej nietrzeźwość niż „zespół Morfeusza”. Ponadto szwedzkie sądy korzystały z opinii jednego eksperta, który niestety nie opublikował żadnych badań na ten temat.

Nie tylko gwałciciele próbują bronić się przy pomocy seksomni. Uniewinnienia na tej podstawie domagały się także osoby oskarżone o pobicie lub łamanie przepisów ruchu drogowego.

 
źr. PCh24.pl

No tak Szwedzi  :yyyyyyy1: :kaplan:
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #77 dnia: 12 Styczeń, 2017, 16:27 »
Na londyńskim uniwersytecie chcą usunąć z programu nauczania "białych filozofów". "Polityczna poprawność wymyka się spod kontroli"



Cytuj
Na uniwersytecie w Londynie trwa spór o podstawy programowe po tym, jak grupa studentów wyszła z żądaniem wykreślenia takich filozofów jak Platon czy Immanuel Kant. Powodem, dla którego domagają się zmian, jest kolor skóry sztandarowych dla cywilizacji europejskiej myślicieli.
Związek studentów ze Szkoły Studiów Orientlanych i Afryańskich (SOAS) naciska na władze uczelni, by większość filozofów omawianych na zajęciach pochodziła z Azji lub Afryki. Jednocześnie w ramach kampanii „dekolonizacyjnej” chcą zrezygnować z podstawowej i bogatej wiedzy o filozofii europejskiej. Twierdzą, że „biali filozofowie” mogą się pojawiać jedynie wtedy, gdy „jest to konieczne”, ale ich prace powinny być badanie tylko z „krytycznego punktu widzenia”, uwzględniając zawsze kontekst kolonialny.
Erica Hunter, kierownik Wydziału Religii i Filozofii SOAS, oceniła, że żądania studentów są „raczej absurdalne”.
Będę zdecydowanie sprzeciwiała się porzucaniu prac filozofów czy historyków tylko ze względu na modę
— podkreśliła.
Wicekanclerz Uniwersytetu Buckingham, sir Anthony Seldon, uważa zaś, że „istnieje rzeczywiste niebezpieczeństwo, że polityczna poprawność wymyka się spod kontroli”.
Musimy zrozumieć świat takim, jakim był, i nie pisać historii od nowa tak, by odpowiadał on oczekiwaniom niektórych
— zaznaczył.
Także filozof sir Roger Scruton krytycznie odniósł się do pomysłu studentów, mówiąc o „ignorancji”.
Jeśli myślą, że jest kontekst kolonialny, z którego wyrosła np. „Krytyka czystego rozumu” Kanta, chciałbym to usłyszeć
— powiedział.
Zwolenniczka studenckiej akcji „dekolonizacji” dr Deborah Johnston z SOAS stwierdziła, że mocną stroną uczelni jest to, że patrzy na sprawy światowe z perspektywy regionu, którym się zajmują.
źr. wpolityce.pl

a i u nas też się dzieje:

Atak homolobby na wybitnego polskiego prawnika



Cytuj
Prof. Tadeusz Smyczyński, autor klasycznego podręcznika „Prawo rodzinne i opiekuńcze” został zaatakowany przez promotorów gejowskiego stylu życia za stwierdzenie, że „fundamentem rodziny jest para składająca się z mężczyzny i kobiety, a nie para płciowo jednorodna”. Nie spodobało im się także to, że prawniczy autorytet orzekł wprost, że żądanie zrównania związków homoseksualnych z małżeństwem można zaliczyć do „przejawów nadużywania idei ochrony praw człowieka, godzących w porządek prawny i społeczny”. Instytut Ordo Iuris uruchomił petycję w obronie prof. Smyczyńskiego.

Miejscem ataku na prof. Smyczyńskiego był jeden z profili fejsbukowych. Wydawnictwo C.H. Beck, wydawca podręcznika prof. Smyczyńskiego, zamiast zignorować ataki na swego autora, wsparło je, dając do zrozumienia, jakoby prof. Smyczyński naruszył standardy akademickie. Wydawnictwo C.H. Beck stwierdziło wprost na swoim profilu Facebook, że ”Wydawnictwo podjęło kroki w kierunku weryfikacji przyczyn oraz zakresu, w którym zawarte w publikacji treści ocenne wykraczają poza przyjęte w ramach akademickiego wykładu prawa standardy”.

W obronie prof. Smyczyńskiego Instytut Ordo Iuris uruchomił petycję „Stop atakowi na Profesora Smyczyńskiego”. Jak zaznaczono w treści petycji, „Wydawnictwo C. H. Beck w swoim oświadczeniu opublikowanym na Facebooku wykroczyło w rażący sposób poza standardy, jakie w społeczeństwie polskim obowiązują w relacjach z nauczycielami akademickimi. Dotyczy to zwłaszcza osoby cieszącej się tak wielką renomą i autorytetem, jak Profesor Tadeusz Smyczyński, który obdarzył zaufaniem Państwa Wydawnictwo, publikując w nim swój klasyczny podręcznik prawa rodzinnego i opiekuńczego”.

Działania podjęte przez Ordo Iuris to nie tylko gest poparcia dla wybitnego autorytetu środowiska prawniczego, jakim jest niewątpliwe prof. Smyczyński, ale także wyraz sprzeciwu wobec kwestionowania porządku konstytucyjnego przez skrajne środowiska, propagujące wątpliwą obyczajowość. Nie może być przyzwolenia na podważanie tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny (art. 18 Konstytucji). Konsternacje budzi też reakcja Wydawnictwa, które swoim oświadczeniem sugerowało, jakoby prof. Smyczyński naruszył standardy akademickie - powiedziała dr Joanna Banasiuk, wiceprezes Instytutu Ordo Iuris.

Oczekujemy, że wydawnictwo prawnicze, zabierając głos w debacie publicznej, respektować będzie przede wszystkim ład konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej, a nie wspierać roszczenia podważających go subkultur obyczajowych - dodaje Joanna Banasiuk.

Instytut oczekuje od Wydawnictwa przeprosin Profesora Smyczyńskiego w stosownej formie.
źr. gosc.pl
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #78 dnia: 22 Styczeń, 2017, 10:01 »
Dziecko dwóch biologicznych matek i ojca. Kliniki in vitro coraz śmielej manipulują ludzkim życiem



Cytuj
„Na Ukrainie urodziło się dziecko trojga rodziców. Dwoje z nich nie mogło mieć potomstwa” - doniosła „Rzeczpospolita”. Dokonanie w postępowym święcie określono już „przełomem w procedurach wspomaganego rozrodu”. Pozostaje pytanie o to, jak daleko jeszcze posunie się człowiek?

„Dziecko trojga rodziców” przyszło na świat 5 stycznia 2017 roku i nie jest pierwszym takim na świecie. „Jest jednak pierwszym dzieckiem urodzonym parze, która nie mogła mieć potomstwa” - napisał dziennik. Ukraińscy lekarze dokonali „kombinacji jądra komórki jajowej matki, reszty komórki jajowej drugiej matki i plemnika ojca”.

Zespołem kierował Walery Zukin, lekarz, który już w październiku ubiegłego roku chwalił się doprowadzeniem do dwóch ciąż przy wykorzystaniu nowej metody. Drugie dziecko ma się urodzić pod koniec lutego. Po zmodyfikowaną metodę in vitro sięgnięto, gdyż „standardowa” procedura nie dawała efektów.
 
„Pierwszym dzieckiem trojga rodziców jest Abrahim Hassan, który urodził się 6 kwietnia ubiegłego roku. Jego rodzice są muzułmanami i pochodzą z Jordanii, a całą procedurę zapłodnienia in vitro wykonał zespół Johna Zhanga z nowojorskiej kliniki New Hope w jednym ze szpitali w Meksyku” - przypomniała „Rz”. Taki zabieg w Stanach Zjednoczonych jest prawnie zakazany.

Podobnych manipulacji próbowano już w latach 90. ubiegłego wieku, był to tzw. transfer cytoplazmatyczny. Jednak amerykańska FDA dopatrzyła się uchybień formalnych przy stosowaniu tej metody. „Uznano również, że jej stosowanie niesie duże ryzyko wad rozwojowych spowodowanych uszkodzeniami genetycznymi. Jej stosowanie wówczas zarzucono” - podała „Rz”.

Sceptyczni wobec prób manipulowania ludzkim życiem lekarze podkreślili, że nie wiadomo, czy dzieci poczęte w ten sposób będą „zdrowe i wolne od chorób, przed którymi medycyna chciała je uchronić”. Ponadto stosowanie metody in vitro wzbudza mocny sprzeciw moralny.
źr. PCh24.pl

 :yyyyyyy1: brak_slow_8l_orig>
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #79 dnia: 22 Styczeń, 2017, 10:04 »
Robił pompki na ołtarzu! Niemiecki sąd ukarał „performera” grzywną

Cytuj

Niemiecki sąd skazał na karę grzywny artystę, który zamienił ołtarz jednego z kościołów w… salkę do ćwiczeń gimnastycznych. Bluźniercza akcja w kościele świętego Jana w Saarbrucken była związana z teatralnym przedstawieniem. Twórca zapewnia, że nie chciał obrażać uczuć religijnych.

Materiał video, na którym zarejestrowano „dokonania” niemieckiego artysty ukazuje osoby wykonujące na ołtarzu ćwiczenia fizyczne. Na filmie zauważyć można, że sam artysta popisuje się sprawnością fizyczną wykonując na środku ołtarza 27 szybkich pompek. Pojawiła się tam też drabinka do ćwiczeń.

Oskarżyciel domagał się grzywny w wysokości 1500 euro. Prokurator oświadczył, że artysta Alexander Karle świadomie i celowo wszedł na ołtarz, zniszczył świeczniki i zadeptał kwiaty. Ostatecznie skandalizujący artysta musi zapłacić 750 euro.

- Zamiana kościelnego ołtarza w salkę do ćwiczeń gimnastycznych to wyraz braku szacunku dla religii i samych wiernych. Wolność i twórcza tolerancja mają swoje granice - powiedziała tuż przez ogłoszeniem wyroku sędzia Judith Simon.

Alexander Karle natomiast oświadczył, że performance w jego wydaniu „miał pokazać zależność pomiędzy wiarą i wyzwaniami naszej współczesności”. Dodał, że nie miał zamiaru obrażać czyichkolwiek uczuć religijnych.
źe. PCh24.pl

Wiem, że to już oklepany argument, ale nadal aktualny - w meczecie też można zrobić "performence" a jakoś brakuje chętnych  :yyyyyyy1:
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #80 dnia: 03 Luty, 2017, 15:55 »
Wróż Maciej, horoskopy i inne drogi do piekła

Cytuj
Antropocentryczny świat „kasując” Boga wytwarza religijną pustkę, którą z lubością piewcy laicyzmu wypełniają zastępczą „wiarąâ€. Tak posługę kapłana w konfesjonale zastępuje się wróżką, a odpowiedzialność za los człowieka zrzuca się na wszechwładny kosmos i jego kaprys. Przy okazji z ludzkiej świadomości usuwana jest przykra wizja piekła. Jakże to miłe dla próżnego człowieka. I zgubne dla jego duszy.
 
Horoskop, tarot, a może jeszcze inna usługa wróżki? Przecież „to tylko niewinna zabawa”. Zresztą „i tak w to nie wierzę”, ale nawet „czasem się sprawdza”. Tak właśnie wyglądają początki zatracenia się w okultyzmie, magii czy innej „wiedzy tajemnej”. O pierwszy krok naprawdę nietrudno, bo horoskopy wszelkiej maści są dostępne na wyciągnięcie ręki. Pełno ich w kolorowej prasie czy w mediach elektronicznych. Prawdziwy szturm ofert obserwowany był nie tak dawno, bo w tzw. okresie świąteczno-noworocznym: wróżby, horoskopy. Przecież musisz wiedzieć co Cię czeka w nowym roku!
 
Chętnych na usługi wróżbiarskie niestety nie brakuje. Wedle szacunków, co roku z tego rodzaju usług korzysta nawet 3 mln Polaków. Połowa z nich za pomocą telefonu lub internetu. Portale ezoteryczne co miesiąc odwiedza 2,5 mln internautów, a horoskopy czyta co drugi Polak (takie dane podaje Gemius i CBOS). W popularnych mediach brylują wróżki i wróże nie ukrywając wcale, że na ludzkiej naiwności (choć tak tego nie nazywają), zarabiają krocie. Wedle szacunków rynek ezoteryczny w Polsce szacowany jest na kwotę ponad 2 mld zł, a zapotrzebowanie wciąż rośnie.
 
Po „poradę” idą młodzi, starzy, bogaci, wykształceni… Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. To ludzie, którzy utracili wiarę lub przeżywają jej kryzys. To ci, co „obrazili się” na Boga, bo nie spełniał ich życzeń. To Ci, co chcą o Nim zapomnieć. Z pomocą zlaicyzowanego świata skupionego na ludzkich potrzebach, to takie proste!
 
Po cóż kształtować charakter? Po co dążyć do niedoścignionego Wzoru i każdego dnia walczyć o zbawienie swej duszy, zawierzając się Bożej Opatrzności, skoro można żyć łatwiej? Awans? Wróżka powie kiedy. Nowy biznes? Karty odkryją czy się uda. Miłość? Może nie warto walczyć, bo konstelacja gwiazd dziś nie sprzyja? Coś nie wyszło? To nie Twoja wina - winny jest kosmos! Tak właśnie małymi krokami piewcy laicyzmu usuwają z ludzkich sumień umiejętność rozróżniania dobra i zła, i kuszą wygodnym, bogatym, próźnym - „fajnym” - życiem. - Przecież na nie zasługujesz - szepczą. I sukcesywnie wymazują Boga podsuwając „duchowość zastępcząâ€: łatwiejszą, przyjemniejszą. Bez odpowiedzialności, bez piekła i wiecznej kary.
 
Ezoteryka, okultyzm nie są nowymi zjawiskami, ale ich dostępność i powszechność stanowią dziś ogromne zagrożenie dla duszy. Przeraża też fakt, że nawet jeśli problemem zajmują się tzw. opiniotwórcze media, to nie zauważają istoty problemu. Wróżbiarstwo traktowane jest jako pewne zjawisko społeczne, bardziej zaciekawiające niż groźne, a występujący wróżbici jawią się w nich nie jako szarlatani, ale co najwyżej zblazowani cynicy bogato żyjący z ludzkiej naiwności.
 
Obecnie wśród wróżbitów prym bez wątpienia wiedzie Maciej Skrzątka. Popularny „wróż Maciej” cieszy się takim zainteresowaniem, że wizyty ograniczył do dwóch dni w tygodniu i najwyżej pięciu osób dziennie. Jak wyjawił w rozmowie z katolickim „Tygodnikiem Powszechnym” (sic!) powodem jest bak czasu, bo pojawiły się nowe obowiązki - program radiowy, telewizyjny oraz ekonomia - ceny ma na tyle wysokie, że nie musi tak „tyrać”.
 
Trzeba też dodać, że wróżbici zestawiają się na równi z takimi zawodami zaufania społecznego jak prawnik, lekarz. Ba, chętnie sytuują się ponad nimi. Bo wróż w przeciwieństwie do „tamtych” ma być bezbłędny. Tego oczekuje klient.
 
Ta narracja idzie jeszcze dalej. Bowiem w postępowych mediach wiara w Trójjedynego Boga jak i wyznawcy Chrystusa postrzegani są jako „ciemnogród”, „moher” czy „stare dewotki”. W tych samych „światłych” mediach odwołujących się do nauki, logiki i rozumu bohaterem jest wróżka. I nikomu nie przeszkadza, że z jej usług korzystają biznesmeni, celebryci, a nawet politycy, pewnie także i tacy, co następnego dnia z zapałem zwalczają Kościół Chrystusowy. Bo to jest „modne”. A i zarobić można całkiem nieźle.
 
Uwaga na zło!
Zjawisko związane z silną popularyzacją ezoteryki wszelkiej maści zostało zauważone przez Episkopat Polski. W marcu 2013 roku na forum Komitetu ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP sformułowany został list pasterski, w którym napisano o kryzysie wiary, jaki dotknął wielu ludzi sięgających potem do okultyzmu i wpadających w ręce sekt.
 
„Z pewnością u podstaw tego kryzysu leży m.in. powszechny relatywizm, odrzucający istnienie wartości absolutnych i niezmiennych w każdej dziedzinie ludzkiego życia, zwłaszcza zaś na płaszczyźnie moralnej i religijnej. Prowadzić on może do przekonania o równości wszystkich religii czy systemów moralnych oraz do wyborów opartych na zasadach demokratycznych czy na subiektywnym przekonaniu, nie zaś na racjach obiektywnych i metafizycznych czy objawionych, a w konsekwencji do porzucenia chrześcijaństwa. Sprzyja temu dość powszechne dziś, także w naszym kraju, negatywne nastawienie do chrześcijaństwa, a nawet otwarta walka z nim” - napisał Episkopat.
 
Zwrócił przy tym uwagę na bardzo ważny problem jakim są zagrożenia duchowe. Wśród nich wymienił okultyzm, pojmowany jako doktryna i praktyki opierające się na tajemnej wiedzy i magicznym działaniu. „Wyraża się on dziś w uprawianiu magii, wróżbiarstwa, czarów, astrologii i jasnowidztwa, w organizowaniu seansów spirytystycznych, w wierze w skuteczność amuletów i talizmanów, w opieraniu się na przepowiedniach i horoskopach” - zaznaczyli biskupi.
 
KEP nie miał wątpliwości, że takie praktyki nie są niewinną zabawą i zauważył fakt, że stoi za nimi potężny biznes lansujący „określoną modę na tego rodzaju zachowania”. Tymczasem działanie złego ducha może prowadzić do zniewoleń, a nawet opętań, których ilość w Polsce rośnie. Komitet w swej diagnozie ocenił, że do tego typu niebezpiecznych praktyk skłania często ciekawość, chęć przeżycia mocnych wrażeń, ale też poszukiwanie zdrowia, czy odpowiedzi. „Niewątpliwie, obok szarlatanów zbijających kapitał na ludzkiej naiwności i ignorancji, mamy tu do czynienia także z grupami czy instytucjami, w tym politycznymi i finansowymi, którym zależy na odciągnięciu człowieka od Chrystusa i Kościoła” - napisał KEP w liście.
 
„To, co tajemnicze, nieznane i pozornie cudowne, łatwo wciąga, zwłaszcza jeżeli wiążą się z tym obietnice powodzenia, szczęścia, oświecenia czy zdrowia. Prowadzi to do mniej lub bardziej uświadomionego nasączania własnej religii elementami synkretycznymi, obcymi dla niej, stopniowo ją rozwadniając i zamieniając w magię” - zaznaczył Komitet, który równocześnie przestrzegł przed oswajaniem dzieci z okultyzmem z pomocą m.in. zabawek, gier, a także poprzez banalizowanie zła - to prosta droga do uzależnienia się od niego.
 
Chrześcijanin nie wróży
KEP jednoznaczne wskazał w liście, że nie jest do pogodzenia z chrześcijaństwem „szukanie jakiejkolwiek namiastki życia religijnego poza Chrystusem i Kościołem, ponieważ nie da się połączyć Ewangelii z tajemną pseudowiedzą, sakramentalnej działalności Kościoła z magią, wiary w zmartwychwstanie z wiarą w reinkarnację. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem i de facto stawia człowieka poza Kościołem”. I jak dodał, „chrześcijanin, kierując się wskazaniami własnej wiary, zdecydowanie odrzuca wszystko, co jest z nią sprzeczne lub co jej zagraża”.
 
Takie stanowisko znajduje odzwierciedlenie w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość Por. Pwt 18,10; Jr 29, 8. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu. Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich” (2116-2117).
 
Komitet ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi KEP wskazał też kierunki działań mające na celu eliminowanie wszelkich zagrożeń wiary. To „właściwie prowadzone duszpasterstwo i wychowanie w rodzinie, formujące dojrzałą i rozumnie uzasadnioną wiarę oraz postawy życiowe oparte na chrześcijańskiej hierarchii wartości”. Dodatkiem jest kompetentna wiedza o sektach czy okultyzmie, przekazywana na katechizacji, jak i „rzeczowa apologia chrześcijaństwa, polegająca nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa oraz na wykazywaniu wartości i wyższości chrześcijaństwa nad innymi religiami”. Tylko tyle i aż tyle.
 
Bo ezoteryczny świat to nic innego, jak walka sług szatana o ludzką duszę. Walka, w której odwrócenie się od Boga oznacza wieczne potępienie. Zaklinanie rzeczywistości, odprawianie zaklęć i uroków, nawet najlepsza przepowiednia, jak i sprzyjający układ gwiazd piekła nie likwiduje, ale je napełnia.
 

Marcin Austyn

źr. PCh24.pl


Niestety wielu Chrześcijan nie zdaje sobie sprawy  brak_slow_8l_orig>
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Edge 14.14393 Edge 14.14393
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #81 dnia: 15 Marzec, 2017, 21:50 »
Norwegia: szefowie stacji TV zabronili dziennikarce nosić w pracy krzyżyk

Cytuj
Znanej norweskiej dziennikarce telewizyjnej Siv Kristin Saellmann zabroniono nosić w pracy krzyżyk. „Prezenterzy telewizyjni muszą być neutralni” - uzasadnił decyzję dyrektor wiadomości.

 
Zakaz został wydany po tym, jak dziennikarka wystąpiła w materiale wideo z niespełna 1,5-centymetrowym krzyżykiem na szyi. Niektórzy oburzeni tym faktem widzowie stwierdzili, że jest to obraza islamu, a ten symbol religijny podaje w wątpliwość bezstronność stacji. Dlatego jej szef zabronił noszenia w telewizji krzyżyków czy innych symboli religijnych albo politycznych. Komentatorzy podkreślają, że wydarzyło się to w kraju, gdzie większość mieszkańców stanowią chrześcijanie.


Sprawa ta bardzo przypomina zakaz noszenia krzyżyka, jaki otrzymała hostessa Brytyjskich Linii Lotniczych British Airways, która jednak po siedmiu latach wygrała proces w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. W sentencji Trybunał stwierdza, że była ona dyskryminowana, a w uzasadnieniu broni wolności religijnej jako podstawowego prawa osoby wierzącej oraz fundamentu społeczeństwa demokratycznego i pluralistycznego.

źr. PCh24.pl

i
Szwedzka utopia
Cytuj
Alexander Farnsworth /dpa/pap
Film Erika Gandiniego to ostrzeżenie dla całego zachodniego świata: na końcu drogi ku pełnej niezależności wcale nie leży szczęście, tylko życiowa pustka.
W styczniu minęło 85 lat od publikacji głośnej powieści Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat”. Książka, która została okrzyknięta największą antyutopią XX w., miała być przestrogą przed stworzeniem rzeczywistości opartej na idei kolektywizmu. W czasie lektury szybko okazuje się, że szczęście ludzi zamieszkujących przedstawioną w powieści Republikę świata jest tylko pozorne. Oto trybiki w wielkiej społecznej machinie skrupulatnie wykonują swoje zadania, a o efektywność ich pracy dbają zdolni inżynierowie. Ich rolą jest wytworzenie przystosowanych do wykonywania danego zawodu ludzi.
W powieści Huxleya dzieci biorą się bowiem nie ze związku kobiety i mężczyzny, ale z probówki. Seks służy jedynie przyjemności, a poligamia jest uznawana za normę. Zero uczuć, prawdziwa miłość nie istnieje. Wszystkie prawdziwe relacje międzyludzkie są surowo zakazane, a kiedy bohaterowie powieści cierpią z powodu ich braku, otrzymują substancję psychoaktywną. Smutek znika - można żyć dalej.
Podobną wizję świata pokazał w swoim filmie „THX 1138” George Lucas. Od publikacji powieści Huxleya pojawiała się ona zresztą w wielu innych tekstach kultury. Kto jednak przypuszczałby, że ów „wspaniały świat” zobaczymy w filmie dokumentalnym?
Wchodząca na ekrany kin „Szwedzka teoria miłości” to dowód na to, że społeczeństwo z powieści Huxleya nie jest fikcją. Co więcej, okazuje się, że wcale nie musi być ono oparte na budzącej w XX w. niepokój idei kolektywizmu, ale wręcz przeciwnie: na skrajnym indywidualizmie. To właśnie on w najbardziej postępowym państwie Zachodu doprowadził do sytuacji rodem z „Nowego wspaniałego świata”. Co stało się ze Szwecją?
Rodzina to przeżytek
„W Szwecji wszystko było wspaniałe” - tymi słowami rozpoczyna się film Gandiniego. Stare, czarno-białe zdjęcia z lat 50. i 60. ukazują szczęśliwe rodziny podczas codziennych obowiązków. Już wtedy standard życia w Szwecji był stosunkowo wysoki. Rządzący do serca wzięli sobie jednak ideę postępu i postanowili go jeszcze poprawić. Uznali, że kolejnym krokiem w budowie szwedzkiego raju powinno być wyzwolenie z ram staroświeckiej, przestarzałej instytucji rodziny, która nie pozwalała ludziom na samorealizację. Koncepcja zmiany była zakorzeniona w „najbardziej szwedzkiej” wartości - niezależności.
Zimą 1972 r. grupa lewicowych polityków przedstawiła manifest „Rodzina przyszłości”. Zaprezentowano w nim wizję rozwoju systemu społecznego, dzięki któremu kobiety stałyby się niezależne od mężczyzn, nastolatkowie od swoich rodziców, a ludzie w podeszłym wieku nie byliby zdani na pomoc dzieci. Uznano, że każda jednostka ma prawo być wolna od obowiązku opieki nad innymi. Relacje międzyludzkie miały być oparte na aktach woli, a nie na narzuconych przez więzy krwi wzajemnych zależnościach. Brzmi kuriozalnie? Nie dla Szwedów. Skrajnie lewicowa myśl polityczna zawsze była im bliska. Konsekwentnie od 1932 r. aż do 1976 r. wybierali Szwedzką Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą, która tworząc państwo opiekuńcze, na sztandarach niosła także hasła równouprawnienia, walki z kapitalizmem i dyskryminacją.
Program manifestu zaczął być wcielany w życie. Aby dać ludziom więcej przestrzeni, rozpoczęto budowę nowych osiedli, a państwo za pieniądze podatników przejęło funkcję opiekuńczo-ekonomiczną rodziny. Szwedzi byli przekonani, że od tej pory ich relacje staną się prawdziwe, bo nie będą oparte na wzajemnych zobowiązaniach. Egoizm zatriumfował.
Zrób sobie dziecko
- Gdy kobieta jest zależna od partnera, skąd mamy wiedzieć, że oboje są w tym związku z własnej woli, a nie np. z potrzeb ekonomicznych? - pyta w filmie narrator, przedstawiając historię Marii Heleny. Około 30-letnia Szwedka opowiada o potrzebie niezależności i przestrzeni. Podkreśla, że w przeciwieństwie do innych nie potrzebuje kontaktów z ludźmi, może poza kilkoma przyjaciółmi. Jednak bardzo chciała mieć dziecko. Uznała więc, że zajdzie w ciążę bez pomocy mężczyzny, który w życiu nie jest jej przecież do niczego potrzebny.
W Szwecji prężnie działa oddział największego na świecie banku spermy. W Cryos przechowuje się 170 litrów nasienia do rozdysponowania pomiędzy zainteresowanych. Jeszcze 10 lat temu kobiety żyjące samotnie stanowiły niewielki odsetek klientów, obecnie to niemal połowa. Wśród nich znalazła się Maria.
- To, że za każdym razem zajmuje mi to nie więcej niż 5 minut, sprawia, że decyzja o pomaganiu innym jest dziecinnie prosta - mówi młody wysoki blondyn. Ujęcia twarzy skupionych na masturbacji mężczyzn są szczególnie wstrząsające. Dawców nie brakuje: studenci, biznesmeni, księgowi, sportowcy - do wyboru, do koloru. Na stronie internetowej banku kobieta, zapoznając się z ich cechami fizycznymi i psychicznymi, może wybrać najlepszego. W końcu to materiał genetyczny wpłynie na to, jakie będzie jej dziecko.
Kilka kliknięć i kurier błyskawicznie przywozi jej to, czego chce, a resztę załatwia sama, postępując zgodnie z instrukcją „Zapłodnienia domowego”. Jej autorzy radzą, żeby przy operacji ze strzykawką w dłoni doprowadzić się do orgazmu, który zwiększy prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.
Włos jeży się na głowie, ale to jeszcze nie wszystko. W przyszłości bank chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientek i stworzyć możliwość przeżywania przyjemności seksualnej dzięki nowoczesnemu sprzętowi. Mają odczuwać wszystko tak samo jak w rzeczywistości, ale bez fizycznego kontaktu z dawcą. Seks z maszynami? Czego nie robi się w imię postępu.
Afryka woła
Ponad 40 lat po ogłoszeniu manifestu niemal połowa Szwedów żyje samotnie. To najwyższy wskaźnik na świecie. Z roku na rok zwiększa się także odsetek osób, które umierają przez nikogo niezauważone. Automatyczny system płatności rachunków sprawia bowiem, że z punktu widzenia administracji nic się nie zmienia: dopóki pieniądze są przelewane na konto, nikt nie interesuje się losem podatnika. Ciało zmarłego jest odnajdywane zwykle dopiero wtedy, gdy sąsiedzi poskarżą się na nieprzyjemny zapach w holu.
Czerwony Krzyż prowadzi kampanię społeczną, wzywającą do opieki nad bliskimi, a państwo utworzyło instytucję zajmującą się poszukiwaniem krewnych zmarłego i zamykaniem jego spraw. Jej pracownicy opisują przypadki rodzin, które nie utrzymywały ze sobą kontaktu od ponad 30 lat. Coraz częściej ich znalezienie staje się niemożliwe, dlatego majątek przechodzi na rzecz państwa.
Pracownicy agencji na co dzień obserwujący efekty polityki społecznej rządzących oceniają ją negatywnie. - Żyjemy sami za zamkniętymi drzwiami. Zaślepiło nas dążenie do niezależności. Ale co po milionie w banku, skoro jesteś nieszczęśliwy? Przecież ostatecznie i tak wszyscy umrzemy - mówi ok. 50-letnia Annie. Kobieta wyjaśnia, że szwedzki system zapewnia pomoc samotnie żyjącym osobom, ale nic przecież nie zastąpi prawdziwych relacji. Te w Szwecji tworzą praktycznie już tylko szturmujący kraj imigranci. W filmie Gandiniego mówią, że nie rozumieją, jak można nie przejmować się losem własnej matki czy rodzeństwa, a z partnerem mieszkać bez ślubu. Wpływ przybyszów z innych krajów na szwedzkie społeczeństwo jest jednak mocno ograniczony. Potrzebują oni zwykle 7 lat na znalezienie pracy, a o integracji społecznej z autochtonami nie ma nawet mowy. Obywatele państwa niby są tolerancyjni, ale w praktyce utrzymują duży dystans wobec obcych.
W filmie w świetny sposób skontrastowano ze sobą bogatą, ale niezwykle ubogą duchowo Szwecję z jej zupełnym przeciwieństwem - Afryką. To właśnie tam, po 30 latach praktyki chirurgicznej w kraju, wyjechał wraz z żoną dr Erichssen. Z uśmiechem na twarzy przyznaje, że w Etiopii odnalazł sens życia. W fatalnych warunkach, bez sprzętu i bez lekarstw leczy ludzi, którzy każdym swoim słowem i gestem okazują mu swoją wdzięczność. Lekarz uważa, że cały Zachód powinien się uczyć od tej kultury. - Gdy umierasz, przychodzą do ciebie, a po twojej śmierci opłakują cię. Nigdy nie jesteś sam - mówi doktor i cieszy się, że opuścił swoją ojczyznę.
Po obejrzeniu „Szwedzkiej teorii miłości” w pamięć zapadają dwie sceny. Pierwsza to sterylne ulice szwedzkich miast i poruszający się w znacznej odległości od siebie mieszkańcy. Druga przedstawia kilkunastu czarnoskórych, niosących na rękach chorego, być może umierającego przyjaciela. Lekceważona przez wszystkich biedna Afryka staje się wzorem postaw etycznych. Dobrze, żeby Europa Zachodnia wyciągnęła wnioski ze szwedzkiego eksperymentu i nie straciła resztek wartości, na których została zbudowana. Obyśmy w imię postępu i indywidualizmu nie stali się „nowym wspaniałym światem”. Wydaje się, że Szwecja zabrnęła już za daleko. My możemy się jeszcze wycofać…
źr. gość.pl

Czy aby na pewno możemy  :yyyyyyy1:
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Edge 14.14393 Edge 14.14393
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #82 dnia: 25 Marzec, 2017, 19:00 »
Setki milionów dolarów na „kontrolę populacji” w Chinach od administracji Baraka Obamy



Cytuj
Rząd Baracka Obamy wsparł łączną kwotą 340 milionów dolarów agendę Organizacji Narodów Zjednoczonych, która od dziesięcioleci zajmuje się programami „planowania rodziny” w Chinach.
 
Administracja Baracka Obamy przekazała od 2009 roku 340 miliony dolarów Funduszowi Ludnościowemu Narodów Zjednoczonych (UNFPA). Organizacja ta współpracowała w obszarze „kontroli populacji” z władzami Państwa środka, realizującym w tym okresie morderczą politykę jednego dziecka, odpowiedzialną za niezliczone zabójstwa dzieci nienarodzonych i traumę milionów kobiet zmuszonych bezpośrednio lub pośrednio do dokonania aborcji.
 
Amerykański Kongres stopniowo redukował finansowe wsparcie dla UNFPA od 2011 roku. Jednak w ostatnich latach rządów Baracka Obamy amerykańskie ministerstwo spraw zagranicznych oraz Agencja na rzecz Rozwoju Międzynarodowego (USAID), wykorzystywały środki z budżetu na  międzynarodową pomoc rozwojową w celu wspierania UNFPA. Tylko w ciągu ostatniego roku ta organizacja otrzymała od Waszyngtonu 68 milionów dolarów.
 
Współpraca UNFPA i komunistycznego rządu chińskiego trwa od dziesięcioleci. Organizacja nieustannie podkreślała, że nie postrzega aborcji jako odpowiedniej metody planowania rodziny. Jej przedstawiciele apelują, aby współpraca UNFPA z władzami Państwa środka nie była postrzegana jako wyraz poparcia dla polityki jednego dziecka.
 
Praktyka pokazuje jednak co innego. Według analiz przeprowadzonych jeszcze w 2001 roku przez amerykański Population Research Institute także w tych regionach Chin, w których aktywna była UNFPA, dochodziło do przypadków zmuszania kobiet do aborcji i sterylizacji. Przykładowo w chińskiej prowincji Fujian, gdzie działała UNFPA, kobiety zachodzące w ciąże przed 20. rokiem życia były zmuszane do zabicia swojego dziecka i zapłacenia wysokiej grzywny. Często zmuszano je też do sterylizacji.

źr. PCh24.pl

Eugenika ma się ciągle "dobrze"  brak_slow_8l_orig> :kaplan:
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Vivaldi 1.9.818.49 Vivaldi 1.9.818.49
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #83 dnia: 12 Maj, 2017, 11:01 »

Cytuj
Eksponaty, które od dziś można zobaczyć przy ul. Stradomskiej, robią piorunujące wrażenie.

„Pola Dialogu” to nowe miejsce na mapie Krakowa, przygotowane przez regionalne biuro Pomocy Kościołowi w Potrzebie, zlokalizowane tuż obok kościoła misjonarzy przy ul. Stradomskiej. To nie do końca muzeum, choć w środku znajdziemy wystawę stałą oraz czasową.

Tuż po wejściu w oczy rzuca się inspirowany muralem z Betlejem malunek na ścianie, przedstawiający m.in. gołąbka pokoju w... kamizelce kuloodpornej i z wymierzonym w niego celownikiem pistoletu. W tej samej sali w kilku gablotach umieszczone zostały rzeczy przywiezione z terenów, gdzie prześladowani są chrześcijanie. Są tu m.in. zwęglone fragmenty mszału obrządku chaldejskiego (w języku aramejskim) czy pogięty i zniszczony w wyniku wybuchu bomby krzyż z Karakosz w Iraku. Na ekspozycję lada dzień ma też trafić wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa, do którego strzelali bojownicy Al-Nusry.

- Celowali w twarze Jezusa i Maryi. Po śladach możemy nawet określić kaliber nabojów - 9 mm - opowiada ks. Rafał Cyfka, kierujący krakowskim biurem Pomocy Kościołowi w Potrzebie. - Te przedmioty to niemi świadkowie okrucieństwa, jakiego doświadczają prześladowani chrześcijanie - dodaje.



MIŁOSZ KLUBA /FOTO GOśÄ†
Pierwszą wystawę czasową tworzą natomiast rysunki dzieci (do 15. roku życia) z Aleppo w Syrii. Przedstawiają one ich wizję pokoju, przyszłości kraju. Pokazują m.in., jak dzieci postrzegają zachowanie ludzi z Zachodu. Na jednym z rysunków widać osobę robiącą sobie "selfie" na tle ciała dziecka wyrzuconego przez morze. Na innym są trzy postacie: jedna klęczy, druga mierzy do niej z karabinu, a trzecia stoi obok i trzyma prostokątny przedmiot, na wszelki wypadek podpisany: "camera". Wiedząc, kto wykonał wszystkie ilustracje, trudno przejść obok nich obojętnie.

Oprócz obejrzenia eksponatów i prezentacji w "Polach Dialogu" można napić się kawy i przeczytać książkę - do dyspozycji jest regał z lekturami dotyczącymi przede wszystkim sytuacji w krajach, gdzie prześladowani są chrześcijanie. Przy okazji każda filiżanka to konkretna pomoc - serwowana kawa jest sprowadzana od chrześcijan z Rwandy i Etiopii. Podobnie jest ze sprzedawanymi w "Polach Dialogu" małymi i dużymi rzeźbami, wykonywanymi przez chrześcijan mieszkających w Ziemi świętej.

W planach są także projekcje filmów, spotkania i debaty poświęcone nie tylko prześladowaniom chrześcijan i sytuacji na Bliskim Wschodzie, ale wszystkiemu, co w jakiś sposób łączy się z hasłem "dialog". - Dzisiaj wciąż oceniamy pewne wydarzenia pochopnie, ponieważ nie znamy ich kontekstu, nie mamy historycznej wiedzy - podkreśla ks. Cyfka. - Tymczasem Europa i Polska potrzebują mądrych decyzji, opartych na rzetelnej wiedzy, a nie na emocjach - dodaje.

"Pola Dialogu" można odwiedzać od poniedziałku do piątku (w godz. 10-18) oraz w soboty (od 10 do 14).

źr. PCh24.pl

Ewangelia według św. Jana

Cytuj
Nienawiść świata. świadectwo Ducha świętego

18 Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. 19 Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. 20 Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: "Sługa nie jest większy od swego pana". Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. 21 Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał. 22 Gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz jednak nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu. 23 Kto Mnie nienawidzi, ten i Ojca mego nienawidzi. 24 Gdybym nie dokonał wśród nich dzieł, których nikt inny nie dokonał, nie mieliby grzechu. Teraz jednak widzieli je, a jednak znienawidzili i Mnie, i Ojca mego. 25 Ale to się stało, aby się wypełniło słowo napisane w ich Prawie: Nienawidzili Mnie bez powodu.
26 Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. 27 Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Vivaldi 1.91.867.48 Vivaldi 1.91.867.48
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #84 dnia: 11 Sierpień, 2017, 19:26 »
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Vivaldi 1.92.917.39 Vivaldi 1.92.917.39
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #85 dnia: 14 Sierpień, 2017, 16:21 »
Ojciec jest matką, a matka ojcem. „Zmiennoseksualni” wychowują syna bez określania jego płci

Cytuj



On jest mężczyzną, ale przeszedł operację „zmiany płci” i w dokumentach figuruje jako kobieta. Jego partner jest „zmiennoseksualny”, więc o tym czy czuje się kobietą czy mężczyzną decyduje zaraz po przebudzeniu. Wychowują syna bez „narzucania” mu płci.
 
Ta historia brzmi jak fantasmagorie, ale – niestety – jest prawdziwa. To żywy dowód na to jak lewacka ideologia potrafi zdeptać godność człowieka.
 
Podający się dziś za kobietę Louise urodził się mężczyzną, ale uznał, że woli być kobietą, dlatego poddał się okaleczającej operacji „zmiany płci”. Nim to jednak zrobił, zdążył spłodzić syna.
 
Jego matką jest Nikki uważająca się za „osobę zmiennoseksualną”, w związku z czym kobieta pełni rolę ojca rodziny. Każdego dnia wybiera sobie płeć – w ten sposób (czując się mężczyzną) wkłada koszulę i spodnie, by następnego dnia (uważając się za kobietę) przywdziewać szpilki i spódnicę.
 
Para w 2012 roku w ramach pogańskiej ceremonii wzięła ślub.
 
Noszący bezpłciowe – a jakże – imię syn Dravensów wychowywany jest bez określania płci, gdyż jest to uznawane przez jego rodziców za opresyjne. – Nie mówimy Starowi, że jest chłopcem tylko uczymy, że może być kim zechce. Nie ma zabawek i ubrań przeznaczonych dla określonej płci, pozwalamy mu tym samym wybierać to, co sam chce nosić. Jego ulubionym kolorem jest różowy – przekonuje osobliwa para dodając, że 4-letnie dziecko uwielbia się malować, przyozdabiać paznokcie i przebierać się w sukienki.
 
Tragedię dziecka dewianci motywują chęcią dania mu tego, czego sami nie otrzymali. – Chcemy, by był pewny siebie, by był taki, jakim chce być. My dojrzewając nie mieliśmy takiej szansy – tłumaczą.
 
Jak długo dzieci będą dręczone w imię politpoprawnej ideologii LGBT? Do czego posuną się ideolodzy, by przekonać społeczeństwo, że ich dewiacje są normą?

źr. PCh24.pl

Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

Offline fiodor99

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *******
  • Wiadomości: 1333
  • Thanked: 234 times
  • Ilość Plusów: 415
  • Płeć: Mężczyzna
  • Na forum od: 16.02.2016r.
  • System:
  • Windows 10 Windows 10
  • Przeglądarka:
  • Vivaldi 1.94.1008.36 Vivaldi 1.94.1008.36
Odp: Tej cywilizacji już dziękujemy
« Odpowiedź #86 dnia: 16 Grudzień, 2017, 10:58 »
Świetny komentarz do pewnego gatunku filmów (pogardy narodowej), które kręci się namiętnie aby zaistnieć na czołowych festiwalach:

Cytuj
Debiutanckiego obrazu Piotra Domalewskiego „Cicha noc” z całą pewnością nie obejrzałbym z własnej woli – uczyniłem to wyłącznie na usilną prośbę redakcji. Po co bowiem oglądać filmy, których przyzwoity człowiek nie powinien zaszczycać choćby przelotną uwagą? Przyzwoity człowiek wszak nie chodzi na wesela do domów złych, gdzie naszprycowane botoksem niebezpieczne kobiety – pitbul je trącał – w pokłosiu pokotem leżą, a drogówka juma świnki i galerianki w tataraku.
 
Po co się kręci tego typu filmy? Żeby się poczuć pełną gębą Europejczykiem, który nie inaczej przecież jak tylko z góry może patrzeć na tubylców dziczy, co się rozciąga między Odrą a Bugiem? Żeby sobie zapewnić jakieś pokręcone katharsis – bo przecie ich twórcy z tego samego plemienia? Żeby się wylegitymować jeśli nie lepszym pochodzeniem, to chociaż lepszymi aspiracjami? „Czy ja Lechita? Czy mi z oczu patrzy gburstwo, pijaństwo, obżarstwo…, gust do wrzasku, do ukwaszonych ogórków…? Czy to wszystko mam na twarzy?” (Słowacki).
 
Trudno mi uwierzyć, że wypływa to z dobrej woli. Tworzyć świat opery żebraczej zaludniony galerią ponurych typów, z których żaden nie wzbudza choćby krztyny sympatii, może tylko ktoś, kto z całej duszy nienawidzi tego narodu. A przynajmniej równie mocno gardzi tymi kmiotami z zapadłych kątów tego obciachowego kraju, w którym „panuje powszechny zły humor”; gdzie „wszyscy po kimś albo po czymś płaczą, zbiedzeni, skłopotani, przelęknieni”; gdzie „melancholia, qui me monte á la gorge”, przez co „nieraz w szczęśliwszych krajach czułem przybite do czoła piętno niższości”; a ostatecznie – „bydło”… (Orzeszkowa).
 
„Cicha noc” opowiada o prymitywnych burakach, którym szkoda dwóch złotych na toaletę; którzy kradną choinki z lasu, kopią psy, mieszkają w obskurnych chałupach, taplają się w błocie, egoistycznie garną pod siebie, nie bacząc na krzywdę najbliższych, ba, wyrządzają im najgorsze świństwa, a bez gorzały zupełnie nie ma w nich życia. Od pokoleń tacy są i nic ich nie zmieni. I niby pozostają we wszystkich swych poczynaniach głęboko ludzcy (wszak grzech to nieodrodny element naszej upadłej natury), a jednak trudno na nich patrzeć inaczej niż z odrazą. Zwłaszcza, że z ekranu wieje nudą – parciany scenariusz rozłazi się, dramaturgii w nim tyle, co trucizny w zapałce, aktorzy grają „na pół gwizdka”. Słabizna.
 
Krzyczące oskarżenie systemu
Po co się kręci takie filmy? Czyżby miał to być – pars pro toto – zbiorowy portret Polaków? Jeśli tak, to jest na nim skaza – w postaci mnie. „Jestem Polakiem i nic co polskie nie jest mi obce” (Rzewuski), a wcale tak nie żyję. Ani moja rodzina. A także moi znajomi. Ich znajomi również – skrzętnie o to dopytywałem – nie spędzają w ten sposób Bożego Narodzenia. Tak więc, albo nasz krąg jest w tej kwestii marginesem, albo margines stanowią bohaterowie „Cichej nocy”. A po co kręcić filmy o marginesie? Może dlatego, że się po prostu nie umie zajmująco opowiedzieć ciekawej historii o przeciętnych Polakach w przeciętnych warunkach socjalno-bytowych i ich przeciętnych problemach – taki wszak typ produkcji stanowi przytłaczająca większość filmów obyczajowych opuszczających hollywoodzkie wytwórnie. A może wręcz przeciwnie: nasi twórcy doskonale wiedzą, z której strony jest chleb posmarowany, przeto płodzą wyłącznie upośledzone klony zupełnie niezłych zachodnich wzorców, w rodzaju „Listów do M” (to dla dystrybutorów odmóżdżającego barachła), bądź też podobne „Cichej nocy” odrażające wiwisekcje (to dla ideologicznie zafiksowanych jurorów festiwali filmowych).
 
Dla mnie „Cicha noc” Piotra Domalewskiego – nie mam pojęcia, czy zgodnie z zamysłem autora, czy wbrew jemu, czy też zupełnie obok – to wielkie, wniebogłosy krzyczące oskarżenie systemu, w którym Polacy muszą żyć od wielu dekad. Tak długo, że wszelka alternatywa praktycznie wyparowała z ich zbiorowej pamięci. I żyją jak pariasi we własnym kraju – niby już niepodległym, niby wolnym – w którym nic nie mają, nic nie mogą, nic nie znaczą, a zakres ich zdolności decyzyjnych wyznacza wybór, w której z galerii handlowych (pozostających w tych samych, obcych rękach) spędzą niedzielę.
 
W swoim własnym na pozór kraju Polakowi nie wolno sobie nawet w swoim własnym na pozór domu bez pozwolenia władzy okna zamurować, gdy mu się widok sąsiada znudzi, za to bwana urzędnik może mu z buciorami, z których notabene słoma tak samo, a nierzadko znacznie bardziej wystaje (ale taka lepsza, bo z unijnych dotacji) wleźć w życie prywatne. A co! Niech se tubylec za dużo nie wyobraża, nigger słowiański jeden!
 
Nie z Polakami problem, lecz z władzą
„Bo tu jest czyściec szary, tu życie ma smak kary, tu jest samo dno, tu widać całe zło” (Lipiński i Tilt). Ale to nie z Polakami jest problem, tylko z władzą, która ich od długich dziesięcioleci systematycznie niewoli. Tak jest, niewoli, wyjaławia z inicjatywy i oducza odpowiedzialności. „Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic?” – pytał dramatycznie Adaś Miauczyński w „Dniu świra”. Nie tylko jego. Od czasów, których nie pamiętają już najstarsi żyjący, każda władza w „tym kraju”, od nazi-komuny po dobrą zmianę ma Polaków za psi pazur.
 
A pięknoduchy artyści, dziennikarze, intelektualiści – przyklejeni do niej w jej najrozmaitszych formach i agendach „tajnych, widnych i dwupłciowych” (Norwid), bo to przecież karmicielka najpewniejsza, co nie wymaga ani mądrości, ani oryginalności, ani prawdy, zwykłą wiernością się zadowalając – tłoczą zniewolonemu, ograbionemu, ogłupiałemu narodowi w głowy, że coś ma w genach, coś wyssał z mlekiem matki, a coś w nim wytworzyła patriarchalna kultura katolicka. Dlatego – najpierw państwo! Ono już najlepiej pokieruje tym ludkiem helotów. „Spytaj milicjanta – on ci prawdę powie! Spytaj milicjanta – on ci wskaże drogę!” (Dezerter).
 
Czy to wszystko chcieli powiedzieć twórcy „Cichej nocy”? Nie wiem, i raczej wątpię. Ja jednak – nudząc się setnie, bo jako się rzekło, obraz ów jest poza wszystkim nudny jak flaki z olejem – nie potrafiłem w nim dostrzec niczego ponad to, czym się powyżej podzieliłem.
 
 
Jerzy Wolak



Read more: You are not allowed to view links. Register or Login
Cytuj
Wiara jest łaską, światłem, który rozświetli najgłębszy mrok, drogowskazem w naszym ziemskim życiu.
 

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24